porady przed sesją
Czego możesz obawiać się przed sesją fotograficzną?
Od dawna marzysz o prawdziwej, profesjonalnej sesji zdjęciowej? O pakiecie zdjęć, do których będziesz wracać, wrzucać na portale społecznościowe, randkowe, dołączać do CV albo wysyłać do bliskich? A jak duże oczy zrobią wnuki, kiedy babcia wyśle im zdjęcia z profesjonalnej sesji? A babcia, jeśli wnuki jej taką sesję wykupią w prezencie?? Marzysz… a jednocześnie pojawia się obawa, niepewność i jakiś rodzaj blokady.
Bo myślisz sobie: ale jestem niefotogeniczna, przecież zawsze słabo wychodziłam.
Nawet nie wiesz, jak powszechne jest to myślenie. Ba, ja sama tak przez wiele lat myślałam… I moja odpowiedź jako fotografki i jako kobiety brzmi: piękno jest w Tobie. Bywa tak, że najpierw słyszysz to od osób Ci życzliwych. I czasami to jest pierwszy krok, żebyś sama zaczęła w to wierzyć. Pragnę, by właśnie taką rolę odgrywały sesje u mnie. „Piękno jest w oku patrzącego”, jak mówi angielskie powiedzenie – chcę być takim okiem dla Ciebie.
Myślisz: teraz, po czterdziestce? Po pięćdziesiątce? Sześćdziesiąt – no to już zdecydowanie nie dla mnie…
A właśnie teraz jest najlepszy czas. Bo dojrzałość może być piękna i można się nią cieszyć znacznie bardziej niż młodością. Myślę, że w głębi ducha o tym wiesz. Że dopiero z czasem przychodzi spokój i akceptacja siebie, oddzielanie rzeczy ważnych od nieważnych, umiejętność doceniania prostych, drobnych rzeczy i usuwania z życia tego, co nam nie służy. A to wszystko odbija się w oczach, opromienia twarz, zmiękcza rysy. Mądrość, spokój, dystans, poczucie własnej wartości. Dużo radości z małych rzeczy – bo już wiesz, że radość rodzi radość.
Myślisz: zdjęcia wyeksponują mój brzuch, drugi podbródek, tę irytującą asymetrię…
Każdy ma coś. Ja przez większość życia miałam syndrom „nochala”. Byłam przekonana, że jest on pierwszą rzeczą, którą widzą we mnie ludzie i tym, co po mnie zostanie 😉 A dziś? Nochal jak nochal, najzupełniej normalny. I sądzę, że większość ludzi tak właśnie patrzy na nasze mankamenty. Pamiętaj, ten, kto patrzy – ma swoje mankamenty i skupia się na nich, a nie na Tobie 😉 A poważnie – jeśli jest coś, czego nie chcesz eksponować, powiedz mi i tak poprowadzimy sesję, by ten element był jak najmniej widoczny. Temu służy mój autorski kwestionariusz, który wysyłam przed sesją – byś przekazała mi to, co w sobie lubisz i chcesz wyeksponować oraz to, co wolałabyś zakamuflować. A ja to wszystko uwzględnię.
Myślisz: nie umiem pozować! A ja Ci powiem: i bardzo dobrze! Sztywne trzymanie się kilku póz na krzyż kradnie Twoją niepowtarzalność. Tak szczerze – co myślisz o zdjęciach polityków czy publicystów, pozujących z dłońmi złożonymi w nieśmiertelny daszek, mający być symbolem zadumy i namaszczenia? Albo ludzi biznesu ze sztywno założonymi rękami (nigdy byśmy tak nie stanęli w realnym życiu). Nie musimy kopiować sztucznych póz z Internetu. Zamiast tego skupię się na Tobie – Twojej sylwetce, gestach, osobowości. Na tym, co pasuje Tobie. Każda sesja to proces – zaczynamy spokojnie, masz czas na oswojenie się, rozluźnienie, łyk herbaty, a potem stopniowo budujemy kolejne pomysły i ujęcia. Wszystko omawiamy na bieżąco, a Ty wybierasz to, co Ci pasuje albo podrzucasz mi własne pomysły. Najlepsze kadry powstają właśnie wtedy, gdy poczujesz się swobodnie i zaczynasz się tym bawić.
Myślisz: czemu to tyle kosztuje? Za parę pstryknięć? Haha, możesz też zapytać, czemu tyle płacisz za konsultację u znanego lekarza, skoro to tylko 15 minut i nie uzdrowił Cię ze wszystkiego? A więc – co masz u mnie w tej cenie? Wybór najpiękniejszych zdjęć w wysokiej rozdzielczości, które z czasem będą jedynie zyskiwać na wartości. Jeśli zamówisz odpowiedni pakiet – otrzymasz album premium z odbitkami na jedwabnym papierze – zamawiam je w drukarni pracującej wyłącznie na potrzeby profesjonalnych fotografów. Otrzymujesz moją wiedzę i doświadczenie fotograficzne i kolorystyczne. To naprawdę robi różnicę w jakości zdjęć. Otrzymujesz mój czas i całkowite skupienie na Tobie, uważność na Twoje najpiękniejsze strony, potrzeby i obawy. Na to, co Ci się na tej sesji marzy. Paradoksalnie, w dobie AI, generującej coraz doskonalsze wytwory, na wartości zyskuje właśnie to, co indywidualne, niepowtarzalne, rozgrywające się między jednym człowiekiem a drugim. Na co sztuczna inteligencja po prostu nie wpadnie! Wreszcie, otrzymasz coś, co może wydawać się ulotne, ale potrafi przemienić życie. Otrzymasz poczucie, że jesteś piękna i wartościowa właśnie taka, jaka jesteś. Ja sama długo do tego dochodziłam, a teraz wiem, że nie ma nic lepszego.
Wreszcie, myślisz: a co sobie pomyślą… (dzieci, mąż, znajomi, ta zołza z pracy, ciocia Zenia, a może Twoja wymagająca mama?). To, czego się boisz – to ich krytyczna, może prześmiewcza ocena. Jest to rzecz ważna, bo to Twoja wrażliwość i masz do niej prawo. Po pierwsze – jeśli naprawdę Cię to paraliżuję, NIE MUSISZ im tych zdjęć pokazywać. Pokażesz je tylko osobom, o których wiesz, że są Ci życzliwe. Po drugie, i przekonałam się o tym wielokrotnie, ci tak zwani „oni” wcale nie myślą o nas tak źle, jak sądzimy. Serio. Najczęściej myślą o nas mało albo wcale, tylko skupiają się na sobie. Jest szansa, że pomyślą: „o, zrobiła sobie sesję, no no, też sobie muszę coś takiego zrobić”. Po trzecie, sesja może mieć charakter terapeutyczny: uczysz się robić coś tylko dla siebie, być z siebie dumna, przyjmować pochwały (tak, musimy się tego czasem uczyć). Ba, uczysz się przyjmować różne oceny, bo już wiesz, że nawet krytyczna opinia niczego Ci nie odbierze, bo to co najważniejsze, jest wewnątrz Ciebie. Uczysz się, że najważniejsze jest to, co myślisz o sobie Ty sama.

